miedź |mieszkanie w Warszawie |żarówki samochodowe

- Noga Dostałem w prawą-Tego

tablice reklamowe poznań |catering warszawa |Bet-At-Home

„— Noga. Dostałem w prawą.
Tego tylko trzeba, żeby Marian został ranny. Znalazłam jego nogę, sprawdzam, lepka ciecz pod kolanem. Wyciągam z plecaka ręcznik, robię opatrunek po omacku. Strzałów nie słychać. Wiatr wyje, wpada w lodowe wyrwy, wyszarpuje wodę spod lodu. Fosforyzowane wskazówki zatrzymały się na godzinie dwunastej. Daleko do świtu. Można umrzeć, utopić i dostać się do brzegu. Marian chyba zemdlał. Nacieram mu twarz śniegiem. Usiadł. Woda zalewa lód, trzeba za wszelką cenę stąd się wygrzebać.
— Możesz się czołgać, Marian
— Dlaczego miałbym się nie czołgać Tylko ciekawy jestem, w którą stronę. W cztery świata strony czy w jedną
Straciliśmy kierunek. Nie widać nic. Gdzie brzeg, do którego mieliśmy dotrzeć W butach mam pełno wody, spodnie zamarzają w skorupę. Naraz przypominam sobie, że Marian upadł twarzą tak, jak skoczył w przód, zaraz byłam przy nim, wobec tego należało iść w tamtą stronę. Zaczynamy czołgać się ostrożnie, wyszukując rękami lód zanurzający się w wodzie. Marian syczy i pyta
— Nie zimno ci
Kochany dureń. Wysuwam się znacznie do przodu i muszę cofnąć. Marian leży nieruchomo. Mokrą rękawicą szoruję go po twarzy.
— Nic mi nie jest do cholery!
— Nie zemdlałeś To dlaczego się wleczesz“(7)

<<<< Obraz społeczeństwa polskiego | Towarzysz podróży ociera >>>>

Gabinet kosmetyczny kraków |Blacha aluminiowa |Ogłoszenia rolnicze